Sięgnąłem po tę książkę przekonany posłowiem Lema, który tak podsumował swoją lekturę:
Żywię dla „Czarnoksiężnika” szczególny sentyment. Jest to jedyna pozycja amerykańskiej fantasy, która wzbudziła mój szacunek. Zarazem pocieszyła mnie po lekturze (znanej i u nas) powieści Tolkiena „Władca Pierścieni”. To głośne dzieło pozostawiło mnie obojętnym, a nawet znudzonym. Toteż gdyby nie „Czarnoksiężnik z Archipelagu”, uznałbym się – wobec współczesnej fantastyki bajeczno-magicznej – za ślepego, wobec kolorów. Ursula Le Guin pomogła mi swoją powieścią odzyskać wiarę zarówno w żywotność fantastyki amerykańskiej, jak i w moją wrażliwość na jej – rzadkie niestety – uroki.
Mogę tylko potwierdzić: nie zawiodłem się.
Cytaty:
***
Kiedy stanie przed tobą wielki wybór, Arrenie, spróbuj mądrze podjąć decyzję. Gdy ja byłem młody, musiałem wybrać pomiędzy trwaniem a działaniem i zachłannie rzuciłem się na przygodę niczym pstrąg skaczący za muchą. Jednakże każdy dokonany czyn, każda załatwiona sprawa wiążą cię z sobą i ze swymi konsekwencjami, zmusza do dalszego działania. Aż w końcu rzadko zdarza się chwila taka jak teraz, moment wytchnienia pomiędzy jednym czynem a drugim, kiedy można po prostu być albo zastanawiać się, kim tak naprawdę jesteś.
***
Natura nie bywa nienaturalna. Teraz jednak nastąpiło zachwianie Równowagi, a tego może dokonać tylko jedno stworzenie.
– Człowiek? – podsunął z wahaniem Arren.
– My, ludzie.
– Jak?
– Poprzez niepohamowane pragnienie życia.
– Życia? Czyż źle jest chcieć żyć?
– Nie. Lecz kiedy pożądamy władzy nad życiem – nieskończonych bogactw, absolutnego bezpieczeństwa, nieśmiertelności – wówczas pragnienie przeradza się w chciwość. A jeśli z chciwością połączy się wiedza, powstaje zło, które narusza Równowagę świata, wyrządzając ogromne szkody.
O książce:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/196973/ziemiomorze