Skoro Wydziedziczeni, to może też inne światy? Tak! Jak najbardziej tak! I w zasadzie na tym poprzestanę, bo trzeba by się rozpisać, tymczasem każdy świat dotyka czegoś ważnego, czego nie da się zawrzeć ani w jednej myśli, ani w jakimkolwiek streszczeniu. Często to, co istotne kryje się między wierszami i dochodzi do głosu dopiero na koniec lektury. Jak tu opisać tę całą subtelność obserwacji i konsekwencji specyfiki danego Świata? Trzeba po prostu to przeczytać. Lektura zmienia człowieka...
Miasto złudzeń:
Tysiąc lat temu Poeta Rzeki powiedział: "W prawdzie tkwi męstwo..." - Zove zadeklamował te słowa, a potem roześmiał się. - Fałszywy jak wszyscy poeci. Cóż, zapoznaliśmy cię ze wszystkimi prawdami i faktami, jakie znamy, Falk. Lecz być może nie ze wszystkimi przypuszczeniami i legendami, tym co poprzedza fakty... [...] Ukrywamy się przed Shinga. A to znaczy, że ukrywamy się przed samymi sobą... takimi, jakimi niegdyś byliśmy. Czy to rozumiesz, Falk? Żyje się nam w Domach wygodnie, całkiem dostatnio. Lecz przez całe życie włada nami strach. Był czas, kiedy żeglowaliśmy na statkach pomiędzy gwiazdami, a teraz nie śmiemy oddalić się na sto mil od domu. Posiadamy tę odrobinę wiedzy, lecz nie spożytkowujemy jej do niczego. Jednak on giś używaliśmy tej wiedzy tkając wśród nocy i chaosu gobelin życia. Rozszerzaliśmy granice życia. Spełnialiśmy dzieło godne ludzkości.
[...]
Ufność i nadzieja sprowadzają się do tego samego: stanowią niezbędne powiązanie umysłu z innymi umysłami, ze światem i czasem. Bez zaufania może istnieć człowiek, ale nie ludzkie życie: bez nadziei człowiek umiera. Tam, gdzie nie ma tego związku, gdzie dłonie nie splatają się, tam uczucia zanikają w pustce, a inteligencja staje się bezpłodna i szalona. Wówczas pomiędzy ludźmi jedyną więzią pozostaje ta, która łączy właściciela z niewolnikiem lub mordercę z ofiarą.
Lewa ręka ciemności:
o przepowiadaniu przyszłości:
- My przybywamy do stanic głównie po to, żeby nauczyć się, jakich pytań nie zadawać.
- Ale przecież jesteście tymi, którzy odpowiadają!
- Czy nie rozumiesz jeszcze, Genry, w jakim celu rozwinęliśmy sztukę przepowiedni?
- Nie...
- Żeby wykazać całkowitą bezużyteczność odpowiedzi na niewłaściwe pytania. [...] To co nieznane - powiedział Faxe łagodnym tonem tam w lesie - nieprzewidziane, nie udowodnione jest istotą życia. Niewiedza rodzi myśl. Brak dowodu rodzi działanie. Gdyby udowodniono, że Boga nie ma, nie byłoby religii. Ani handdary, ani jomeszu, ani bogów ogniska, nic. Ale gdyby udowodniono, że Bóg jest, religii nie byłoby również... Powiedz mi, Genry, co my wiemy? Co jest pewne, łatwe do przewidzenia, nieuniknione, co jest jedyną rzeczą, co do której masz pewność, że nas czeka?
- Śmierć.
- Tak. Naprawdę jest tylko jedno pytanie, Genry, na które możemy otrzymać odpowiedź i tę odpowiedź już znamy... Jedyną rzeczą, która umożliwia życie, jest ciągła i nieznośna niepewność, niewiedza, co zdarzy się dalej.
o braku płci na planecie Gethen zwanej też Zima:
Przy spotkaniu z Getheńczykiem nie należy i nie wolno robić tego, co rozdzielnopłciowiec ma we krwi, to znaczy osadzać go w roli mężczyznylub kobiety i ustawiać się w stosunku do niego pod wpływem własnych oczekiwań co do przyjętych lub możliwych zachowań między osobnikami tej samej lub przeciwnej płci. Wszystkie nasze wzorce społeczno seksualnych zachowań są tu nieprzydatne. Oni nie znają tej gry. Oni nie patrzą na siebie jak na mężczyznę lub kobietę, co prawie przekracza możliwości naszej wyobraźni. Jakie jest pierwsze pytanie, które zadajemy na temat noworodka?
Jednocześnie nie wolno myśleć o Getheńczyku “ono”. Oni nie są eunuchami. Są potencjalni, całościowi. Nie mają karhidyjskiego “ludzkiego” zaimka na oznaczenie osoby w somerze, używam zaimka “on” z tych samych powodów, z których używamy męskiego zaimka, kiedy mówimy o transcendentalnym bogu - jest mniej określony, mniej specyficzny niż żeński lub nijaki. Ale przez samo używanie tego zaimka w myślach stale zapominam, że Karhidyjczyk, z którym rozmawiam, nie jest mężczyzną, lecz mężczyzno-kobietą.
Pierwszy mobil, jeżeli zostanie tu przysłany, musi być ostrzeżony, że jeżeli nie jest bardzo pewny siebie albo bardzo stary, jego duma będzie narażona na szwank. Mężczyzna pragnie szacunku dla swojej męskości, kobieta pragnie, by jej kobiecość była doceniona, niezależnie od tego, jak pośrednie lub subtelne byłyby te oznaki szacunku i doceniania. Na Zimie tego nie będzie. Tu jest się ocenianym i szanowanym wyłącznie jako istota ludzka. Jest to zaskakujące przeżycie.
o trudności komunikacji w kontekście braku płci:
- Niech mi pan powie, czym różni się ta druga płeć pańskiej rasy od pana?
Spojrzał zaskoczony i muszę powiedzieć, że moje pytanie zaskoczyło mnie samego, kemmer wydobywa takie rzeczy z człowieka. Obaj byliśmy zażenowani.
- To mi nie przyszło do głowy - powiedział. - Przecież pan nigdy nie widział kobiety. - Użył słowa ze swojego ziemskiego języka, które znałem.
- Widziałem je na pańskich zdjęciach. Wyglądały jak Getheńczyk w ciąży, tylko z większymi piersiami. Czy bardzo się różnią od pańskiej płci w swoim zachowaniu i myśleniu? Czy są jak odrębny gatunek?
- Nie. Tak. Nie, oczywiście nie, nie tak naprawdę. Ale różnica jest bardzo ważna. Chyba najważniejszą rzeczą, najbardziej znaczącym czynnikiem w życiu człowieka jest to, czy rodzi się mężczyzną, czy kobietą. W większości społeczeństw decyduje to o oczekiwaniach, zajęciach, poglądach, etyce, manierach, prawie o wszystkim. O słownictwie. Znaczeniu słów. Ubraniu. Nawet jedzeniu. Kobiety... kobiety zwykle jadają mniej... Ogromnie trudno jest oddzielić różnice wrodzone od nabytych. Nawet tam, gdzie kobiety na równi z mężczyznami uczestniczą w życiu społecznym, to one rodzą dzieci i wykonują większość prac związanych z ich wychowaniem...
- Równość nie jest więc generalną zasadą? Czy kobiety umysłowo ustępują mężczyznom?
- Nie wiem. Rzadko wydają spośród siebie matematyków, kompozytorów muzyki, wynalazców albo abstrakcyjnych myślicieli. Ale to nie znaczy, że są głupsze. Fizycznie są mniej umięśnione, ale nieco bardziej wytrzymałe niż mężczyźni. Psychicznie...
Przez długą chwilę wpatrywał się w rozpalony piecyk, aż wreszcie potrząsnął głową.
- Harth - powiedział - nie umiem powiedzieć panu, jakie są kobiety. Nigdy nie myślałem o tym zbyt wiele w kategoriach abstrakcyjnych, wie pan, i - na Boga! teraz już właściwie zapomniałem. Jestem tutaj od dwóch lat... Pan tego nie rozumie. W pewnym sensie kobiety są dla mnie bardziej obce niż pan. Z panem łączy mnie przynajmniej jedna wspólna płeć. - Odwrócił wzrok i roześmiał się zażenowany i skruszony. Ja też miałem sprzeczne uczucia i nie kontynuowaliśmy tematu.
o strachu:
“Ogień i strach to dobrzy słudzy, ale źli panowie”. U niego strach jest sługą. Ja pozwoliłbym, żeby strach prowadził mnie dłuższą drogą. Odwaga i rozum są po jego stronie. Co może dać szukanie bezpiecznej drogi w takiej wyprawie jak nasza? Są drogi głupie, którymi nie pójdę, ale bezpiecznych nie ma.
o tym czego słucha wichura:
Szliśmy na wschód przez cztery dni robiąc cztery najdłuższe przemarsze, od dwudziestu pięciu do trzydziestu kilometrów, i wtedy bezwietrzna mroźna pogoda pękła i rozsypała się, zmieniając się w zawichrowania drobnych śnieżynek przed nami, z tyłu, z boków, w oczach. W gasnącym świetle dnia zaczynała się burza śnieżna. Leżeliśmy w namiocie przez trzy dni, a zawieja wrzeszczała na nas trzydniowym, bezsłownym, pełnym nienawiści rykiem z płuc, które nie muszą nabierać powietrza. “Doprowadzi mnie do tego, że ja też zacznę na nią wrzeszczeć” - przekazałem Estravenowi w myślomowie, na co on z charakterystyczną, pełną wahania sztywnością odpowiedział: “Nie warto. Nie będzie słuchać”.